uwagi.

dziś: 30 min zumby, i nie jeździłam na rowerku, jakoś ten czas mi uciekł, a mogłam
trochę złapał mnie głód i zapychałam się warzywami (niestety, z patelni)
kolejny plan do wdrożenia to przywieźć sobie z domu blaszkę lub naczynie żaroodporne i wszelkiego rodzaju paluszki rybne czy krokiety, którymi się opycham, bo są gotowe i nie muszę nic robić poza podgrzaniem, będę je wsadzać do piekarnika zamiast na patelnię,
szkoda, że nie ma tu mikrofali, albo chociaż piecyka na prąd, ten tutaj jest na gaz, a ja masakrycznie takich rzeczy nie znoszę, zawsze się boję, że płomień zgaśnie i gaz będzie się ulatniał, a potem BUM! no, ale trzeba będzie się jakoś przekonać.

aha, druga rzecz - robić sobie kanapki na uczelnię, kiedy plan wskazuje na to, że będę tam siedzieć cały dzień. bez jedzenia się nie da, bo burczy w brzuchu na wykładach, co raczej nie jest komfortowe... dziś musiałam kupić batona, bo nic innego nie było w pobliżu, wczoraj seven days, bez sensu...

nie tylko ze względu na wagę muszę ograniczyć cukry, ale też ze względu na wzrok. mam wrażenie, że mi się pogorszył, tak więc trzeba zrezygnować z batoników etc. i naładować organizm witaminami pochodzenia warzywno - owocowego.
do dzieła.

i tak myślę, że pół godziny ćwiczeń dziennie to trochę za mało.

kosmos www.ko5mos.blogspot.com 24.02.2012, 20:28

lepsze warzywa z patelni niż krokiet z piekarnika .

m. 18.02.2012, 23:40

21 lat, studentka psychologii, dieta? widzę że mamy coś wspólnego (:
ja zaczęłam od nowa po przerwie, a było tak dobrze, było 10 kg mniej...
też muszę pomyśleć o szykowaniu sobie jakiegoś jedzenia na uczelni, bo batony z automatu mnie kiedyś pogrążą.
dwa-listki-salaty.blog.onet.pl

Ticia 16.02.2012, 21:28

Heeej, to dobrze, że pomyslalas o piekarniku, bo faktycznie potrawy smażone maja baaardzo dużo tłuszczu w porównaniu do tych pieczonych..

Pozdrawiam taka-jak-Audrey.blog.onet.pl